niedziela, 27 grudnia 2015

o tym dlaczego martwią mnie braki przecinków w smsach i mailach, oraz pominięcie polskich znaków

Są rzeczy które zachwycają mnie ponad wszystko. Choć określenie ponad wszystko jest niestety zgubne. Bo daje mi pewność, że nigdy poza tym już mnie nic nie zachwyci. A za krótko żyje na tym podole, żeby nie oczekiwać. Nie polecam nikomu pewności, pewność daje złudne wrażenie bezpieczeństwa. Czyni nas niegotowymi. Niby okopy bywają bezpieczne, ale jeśli dupnie w nie potężna kula armatnia, nasza agonia odbywa się w nie lada zdziwieniu. Albo przykład z walcem jest dobry, kto zna pamięta końcowe stwierdzenie : „Panie, Panie to był moment”.
Sztuką właściwie jest dziś wszystko. To stwierdzenie winno przyprawić o smutek i rzeczywiście jest to smutne. Będąc w Polsce miałam okazje odwiedzić kilka skromnych wystaw, jak i tych nieskromnych, gdzie artyści w coraz to dziwniejszych pozach próbowali widzów natchnąć swoją marną  transcendentalną, co ja też mówię, marną próbą wyrażenia czegoś ponad coś. Zmartwiły mnie stosy drutów i pustych palet, o rozłożenie ramion (opadające witki) płótna bez sensu maźniętych twarzy. Kondycja sztuki jest starą tancerką w za dużych butach, z obwisłymi cyckami, z makijażem i botoxem. Martwi mnie kondycja psychiczna ludzi, którzy piszą poematy zachwytu nad tymi wytworami alkoholowych jaźni. Martwi mnie rzeczywistość, która nie mnoży wybitnych umysłów. Nie rozumiem słowa postęp, kiedy to słowo NIE jest rzeczywistym postępem, ale czyni nas ono jedynie ludźmi ubogimi. Zabieramy sobie sami wyobraźnie…. Czyniąc świat technologicznie posuniętym. Martwi mnie powierzchowność i brak zadawania sobie pytań. Wrażliwość dyktuje wiedza i światopogląd oraz część chowu i domu z którego się wywodzimy, ale to podlega pod doświadczenie. Dawniej wzruszały mnie filmy pełne romantycznych scen, dziś patrzę na nie jako wytwór beznadziejnej naiwności.
Zdaje sobie sprawę, jeśli chcemy mówić o rzeczach pięknych winniśmy zaspokoić najpierw swoje ziemskie potrzeby by móc oderwać swój umysł i szybować w poszukiwaniu piękna. Trudno jest zachwycać się choćby ulicznym malunkiem murowym, jeśli troska o byt nas na tyle poniewiera, że dostrzegamy jedynie głód naszych portfeli.
Zatem czy piękno nie jest ogólnie dostępne? Czy poszukiwanie Piękna jest tylko dla wybranych i poszukujących? Przychodzi mi czasem mówić o poezji, przychodzi mi czasem pisać o poezji, ale czytuje ją z nabożną troską o detale. Bywałam na nocnych czytaniach, wieczorkach gdzie ludzie szabelkami argumentów kłócili się na temat kto większym poetą jest.  Zazwyczaj były to nadęte bufony, lub kobiety o nikłych szansach na wysłuchanie w domach. Było paru hipisów, ale nikt z nich nie szukał tej, lub tego czynnika odpowiedzialnego za Piękno owych słów, obojętnie czyich.
Zgubi nas kiedyś powierzchowność, pęd ku piątkowi i najebka w knajpie.